29 listopada, środa

w niedzielę zrobiłam dwa chleby, mandarynkowy curd, makaron z pulpecikami, ciasto klementynkowe i kilka szklaneczek ginu z tonikiem i z sokiem mandarynkowym. takie maratony niezmiennie cieszą po kolejnych dniach tygodnia z kaszami, pieczonymi warzywami i cykorią z pomarańczami i orzechami włoskimi- te ostatnio są podstawą mojego śródtygodniowego jadłospisu.

 

ze spraw świata zewnętrznego- sobota będzie chyba początkiem mojej separacji  z gazetą wyborczą, bo piana na ustach zbiera mi się od dawna. po którymś z październikowych wydań magazynu świątecznego niosącego światu wywiad z grażyną wolszczak i iloną łepkowską w tym tygodniu zostajemy zaopatrzeni w wywiad z piaskiem. naprawdę niełatwo to skomentować. nie mam już w ojczyźnie ani radia, ani gazety.

w niedzielę kino i ładna „cicha noc”, kamyk w brzuchu i kino rumuńskie po polsku. poza tym dość obsesyjnie odsłuchuję wywiady z julianem barnesem.

 

a jutro przez przypadek i przez uprzejmość lecę na kilka dni do dubaju. nigdy nie byłam tak daleko w świecie i jestem podekscytowana. witajcie sukienki i gołe stopy i jasny świecie.

 

a.