12 października, czwartek, chrupka jesień

okna sali, gdzie w czwartki o ósmej rano mam jogę, wychodzą na teatr słowackiego, podrdzewiałe kasztanowce i pęk czerwonych, jesiennych róż. okna są ogromne, jak to w kamienicy, a pod każdym ruchem każdego ciała skrzypi leciwy parkiet. dziś przez te złote kasztanowce i złotego słowackiego świeciło słońce, grał hejnał, liście chrupały pod butami. podobno jakiś orkan czy huragan znad wysp brytyjskich przywiał do nas pogodę, która w dodatku ma trwać. to dobrze, bo jutro jadę do studzienki na wykopki, a w sobotę ma być ognisko.

 

jem właściwie sama nie wiem co, pracy po pachy, połykam coś w międzyczasie. muszę się lepiej zorganizować, wraz z jesienią wraca postanowienie o zapasie bulionu w lodówce i garnku czegoś, co można odgrzać w dwie minuty. rano najchętniej jem jajka z jabłkami, październik to jednak miesiąc pysznych renet i cortlandów. a wczoraj późnym wieczorem poszliśmy na pizzę do nolio, to niezmiennie jedna z największych przyjemności, bez względu na porę roku. aha, i lubię ostatnio gin- przypomniałam sobie o słojach ginu rabarbarowego, który zrobiłam pod koniec sierpnia, i to jest bardzo smaczne.

 

więcej mam do powiedzenia o książkach. na przykład że mnie z kolei zupełnie nie porywa filipowicz, przeczytałam cztery opowiadania i wspomnieniową książeczkę „byliśmy u kornela”, którą przyniosłam z biblioteki, i na tym chyba poprzestanę.  z rzeczy do podczytywania- to „drugie zapiski na pudełku od zapałek” umberto eco, którym urosła siwa broda i zmarszczki na buzi- przedwcześnie się moim zdaniem zestarzały- i dziennik jana józefa szczepańskiego (trzeci tom, a z lat 1964-1972), codzienny i zwyczajny, lubię go rano do kawy. ponadto utknęłam w „szopce” papużanki i w wańku, i nie umiem się zdecydować, czy doczytać te książki do końca, czy machnąć ręką. wczoraj dostałam od matko franzena i barnesa, w obliczu franzena i barnesa papużanka z wańkiem dużo tracą.

 

wstaję z kurami, bo boję się korków w krakowie. nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam wyspana, ale to moja wina, chyba po prostu nie umiem i nie lubię się wysypiać.

 

a.